Przedstawienie się już rozpoczęło. W pomieszczeniu zapanowała cisza.- Czy ty zawsze musisz się spóźniać- powiedziała Emila i skrzywiła się.- Przepraszam cię ale siła wyższa- Miałam niespokojny dzień, oświetlenie z mojego starego grata zostało, jakby to określić…..na parkingu przed firmą.- No co ty co się stało? – Miałam mały wypadek, jakiś baran wjechał mi w maskę, obie lampy zbite i zderzak do roboty – powiedziała Kamila.
-Cisza to teatr a nie targowisko- wrzasnął jakiś gbur z tyłu.- Przepraszam- Faktycznie za duży hałas rozmawiały, ale kto by nie rozmawiał w takich okolicznościach. -A gdzie Ewa- powiedziała jedna z lasek lecz tym razem cichutko. – W wc, to już piąty miesiąc i często pędzi ją do wc. Agnieszka poczuła czyjąś dłoń na ramieniu.- Cześć laska, wreszcie jesteś- Kalina uścisnęła ją mocno i pocałowała w policzek.
-Jak leci? -Wszystko ok ale mogło by być lepiej.. – Nie mów wyglądasz cudownie, też bym tak chciała kiedyś- powiedziała z uśmiechem Agnieszka. Faktycznie delikatne oświetlenie na sali sprawiało że Kalina wyglądała tak promiennie jak nigdy przedtem. -Było iść do dyskoteki a nie do teatru jak chcecie porozmawiać- wyburczał ten sam głos co wcześniej.- A żebyś wiedział że pójdziemy- syknęła Emila i pokazała język w stronę gbura.
-Wychodzimy stąd laski- dodała. Wszystkie jak na zawołanie wstały i wyszły. – Zapomniałabym- odezwała się Agnieszka w stronę Kaliny- Mam rozbite lampy w samochodzie i zderzak w kawałkach.- Opowiesz wszystko przy lampce wina- odpowiedziała przyjaciółka. – Dziewczyny, dlaczego właściwie umówiłyśmy się w teatrze?- wtrąciła Emila. Wszystkie buchnęły śmiechem. Żadna z nich nie znała odpowiedzi.
Comments are closed.